Wymagane jest uaktualnienie wtyczki Flash Player.
Znajdujesz sie w:  Strona główna > Miasto i Gmina > Historia > Wspomnienie Bronisław Mitusiński
Subskrybcja
Jeżeli chcesz być informowany o aktualnościach w serwisie, podaj swój adres e-mail.
Subskrypcja - dopisz - wypisz

Wspomnienie Bronisław Mitusiński

 

W S P O M N I E N I E

                                                                   - bm1_07_14.jpg

 Bronisław Mitusiński

 (1928-2014)

         Wspomnienie będzie niebywałe, jak niebywały był Bronisław Mitusiński i jak niezwykłe w tym wspomnieniu będzie dzieło tego Człowieka.

Cieszę się, że wspomnienie to zostanie napisane, ponieważ skłoni wielu zacnych lub mniej zacnych ludzi do przestudiowania treści i pochylenia  się z wielkim szacunkiem nad dziełem, które zostało podniesione z gruzów i w miarę własnych możliwości doprowadzone do stanu używalności.

     Tym wspomnieniem pragnę przełamać pewien stereotyp, który zakorzenił się w Polsce, a mówiący o tym, że czasami jesteśmy niesprawiedliwi i nierozsądni oceniając innych. Tak faktycznie stereotyp ten nakazuje nam szanować i doceniać dzieła wielkich, natomiast z lekceważeniem traktować dokonania mniejszych. Czasami zdarza się, że najwybitniejszy naukowiec doczeka się uznania potomnych, natomiast pracowity, niesłychanie oddany wierze, Kościołowi Człowiek – nigdy. Tymczasem dzieła całego życia takich ludzi jak Bronisław Mitusiński będą nadal spoglądać na nas z „Góry”  i niewątpliwie nie pójdą w zapomnienie, jak dzieła tylu innych  wybitnych przed nim, i tak wielu wybitnych po nim.

31 marca 2014 roku społeczność złotostocką obiegła wiadomość, że tego dnia odszedł na zawsze Bronisław Mitusiński. Biała kartka z czarną obwódką zawieszona gdzieś na tablicy informacyjnej danego miasta, jest zawsze zwiastunem złych wiadomości. Przechodząc rzucamy pobieżne spojrzenie i pośpiesznie oddalamy się do swoich zajęć, do domu lub do pracy. Może podświadomie nie chcemy znać prawdy zamkniętej w czarnej ramce. Lecz przychodzi czas, aby się przy tej prawdzie zatrzymać. Najbliżsi i społeczność lokalna miasta są tę chwilę zadumy winni  Panu Bronisławowi Mitusińskiemu.

    W tym miejscu, chciałabym przytoczyć wypowiedz Martina Bubera, austyjackiego filozofa, religioznawcy, który powiedział, że ”każda  przychodząca na świat osoba przynosi ze sobą coś nowego, co nigdy przedtem nie istniało, coś oryginalnego i niepowtarzalnego. Tak powstaje swoista osobowość, swoisty świat – uniwersum". Swoje uniwersum – świat doznań, przemyśleń i doświadczeń Bronisław Mitusiński tworzył przez całe życie.

Urodził się 7 lipca 1928 roku w miejscowości Polna koło Gorlic. Jako 3 letnie dziecko został sierotą. Wychowywany był przez swoje wujostwo. Edukację ogólną odebrał dość zwykłą, zresztą jak wszyscy z tamtego pokolenia, czy to pracownicy zwyczajni, czy też obecnie starsi ludzie z tytułami naukowymi.

     Wzrastał i dojrzewał poczęści w okresie przedwojennym jak i potem w czasie drugiej wojny światowej, i dalej. Widział okropności wojenne, czas odbudowy, podnoszenia kraju z gruzów i wytężonej pracy ludzi. Należał do pokolenia, również naszych rodziców, którzy wyrastali przy świecach i lampkach gazowych, znających ciepło własnych pieców. Znał świat nieskażonej gorlickiej przyrody, gdzie mógł  ze strumienia pić czystą wodę i patrzeć na słońce, które jeszcze wtedy nie było niebezpieczne. Pracował wśród ludzi, którzy wtedy mieli mniej trudności w odróżnianiu zachowań złych, od tych dobrych, uczciwych od nieuczciwych.

W 1950 zawarł związek małżeński z Janiną Machowską. Wraz z żoną opuścił rodzinne Kwiatonowice i przeniósł się na Ziemie Odzyskane, do Złotego Stoku. Tu urodziły się Jego kolejne dzieci, które starał się wychowywać w duchu wiary chrześcijańskiej. Jego małżeństwo, rodzina było trwałym fundamentem, skałą na której budował jedność duchową, nie tylko przez życie rodzinne, ale także przyjmowanie sakramentów, modlitwę, wzajemną pomoc, opiekę, tradycje rodzinne. Sam jako ślusarz-mechanik  pracował w Zakładach Górniczo-Chemicznych w Złotym Stoku. Każdą wolną chwilę poświęcał albo opiece, albo remontowi obiektów sakralnych, nie szczędząc przy tym własnych środków.

26 lipca 1964 roku sfinansował odnowę obrazu św. Rafała, umieszczonego w maleńkiej kapliczce stojącej przy drodze wiodącej do Złotego Jaru. Tego roku obraz ten został poświęcony, przez pracującego wtedy na Parafii w Złotym Stoku księdza, obecnie Profesora ATK w Warszawie Józefa Mandziuka.

- bm2_07_14.jpg

         Przez długi czas (17 lat ) opiekował się  Kaplicą Cmentarną pod wezwaniem Trójcy Świętej, którą następnie przez siedem lat remontował, kładąc na ten remont również  swoje szczupłe środki. Zapewne przyczynił się do remontu  jeszcze  niejednego obiektu sakralnego, stojącego przy drogach biegnących do Złotego Stoku i nie tylko.

      Niewątpliwie, w latach siedemdziesiątych jego zainteresowania skupiły się na niezwykłym kompleksie sakralnym tzw. Kaplicznej Górze, a konkretnie na Kaplicy św. Anny, zwanej powszechnie Pustelnikiem i kalwarią. Osławioną kaplicę św. Anny wraz z kalwarią, wzniesiono  w 1731 roku z fundacji dzierżawcy wapienników Sigmunda Kahlera. Pierwszym pustelnikiem w pustelni na Kaplicznej Górze był Johannes Treutler, jego  kolejnymi  następcami  Armand Hollup,  I. A. Nentwig, J. Langer i inni.  Wiele by pisać  o pustelnikach.

    Nikt by jednak nie pomyślał, że tak faktycznym następcą ostatniego pustelnika Roberta Domscha, eremity, franciszkańskiego tercjarza został zwykły, ogromnie pracowity, pełniący funkcję opiekuna kaplicy św. Anny, Bronisław Mitusiński. Od 1901 roku, aż do czasów drugiej wojny światowej kaplica była wzbogacana o coraz to nowe staloryty, obrazy drogi krzyżowej i nowe rzeźby umieszczone na głównym ołtarzu.

- bm3_07_14.jpg

 Bronisław Mitusiński przy Stacji VI

 „Pustelnik” miejsce dość pospolite, a jednak nie tak całkiem do końca, zawierało kiedyś mały obszar, który skupiał kaplicę połączoną z pustelnią, w której znajdowały się trzy małe pomieszczenia zakrystia, piwnica, strych. Po drugiej wojnie światowej kaplica z kalwarią zostały zdewastowane, ołtarz pozbawiony figur, rozkradzione obrazy, w końcu  połamane ławki, żeby nie powiedzieć,  że w ostateczności zrujnowane mury.

     W 1974 roku na ratunek temu obiektowi przyszedł właśnie nie kto inny, jak Bronisław

Mitusiński. Mimo tego, że wiedział, że złotostocka Kopalnia Arsenu została zlikwidowana

i na zboczu góry zostanie uruchomiony kamieniołom, i że w związku z tym, były plany zniszczenia budowli sakralnej, nie poddał się. Często wspominał, że będąc w Kłodzku na mszy św. w Kościele Jezuitów usłyszał głos, który mu podpowiadał, ażeby odbudował kaplicę. Obciążony swoimi obowiązkami służbowymi i rodzinnymi znajdował czas, żeby zająć się odbudową. Większość prac wykonywał sam. Poprzewracane stacje Drogi Krzyżowej, porozrzucane po krzakach, odnajdywał, składał, murował umieszczał je na swoich miejscach, następnie odnawiał. Namalowanie nowych obrazów do poszczególnych stacji zlecał Grzegorzowi Jakowlewowi, miejscowemu malarzowi, któremu uiszczał zapłatę i to wcale nie taką małą, jak na owe czasy. Odnowioną, zadbaną i udekorowaną kalwarię poświęcił złotostocki proboszcz ks. Zygmunt Kozłowski.

Wyjeżdżając w swoje rodzinne strony, w okolice Gorlic i dalej, bo aż do Przemyśla nigdy by nie przypuszczał, że podczas jego nieobecności, w sierpniu 1991 roku nieznani sprawcy, najpierw wyniosą część wyposażenia kaplicy, a potem ją podpalą. Pożar strawił kaplicę w ciągu trzech godzin. Po pożarze, opiekun kaplicy, bo tak można go nazywać nie załamał się, wziął się od razu do odbudowy.

      - bm4_07_14.jpg

 Kaplica św. Anny po pożarze, który miał miejsce 13 sierpnia 1991.

 Na remont przeznaczał część swojej emerytury i środki, które udawało mu  się pozyskiwać pielgrzymując do miejsc świętych, Częstochowa, Wambierzyce, Bardo Śląskie, Licheń itd.  Z pomocą finansową przychodziły mu czasem dzieci. Prace remontowe posuwały się wolno, ponieważ władze lokalne twierdziły, że materiały budowlane potrzebne są na budowę nowych inwestycji, a nie na odbudowę kaplicy.

 Gdybym nie znała charakteru Bronisława Mitusińskiego, to może bym i uwierzyła, że zaprzestanie prac. Ale nie On, Jego upór, determinacja, inaczej stanowczość w postępowaniu i ciągłe podpowiedzi głosu, Boga: „Synu, kiedy stanie mój ołtarz” zmuszały Go do dalszego działania. Jako niestrudzony gorliwiec odbudował mury do wysokości dachu, nie posiadał tak dużych środków, aby przystąpić do pokrycia całej kaplicy dachem. Skupił się więc, na postawieniu w przedsionku kaplicy prowizorycznego ołtarza, na którym umieścił obrazy Matki Boskiej, Serca Jezusowego, świeczniki ze świecami, kwiaty.                 

   - bm5_07_14.jpgPrzedsionek  kaplicy z prowizorycznym ołtarzem.

 Na bocznej ścianie powiesił stary obraz, przedstawiający Świętą Rodzinę.

Ale wciąż myślał o zbudowaniu prawdziwej kaplicy, dlatego też kupował i gromadził materiały budowlane, w szczególności drzewo i jednakowej długości deski.

W dawnej części prezbiterium zbudował dużą, drewnianą kaplicę, w której umieścił skromny, ale jakże wymowny ołtarz. Ogromnym nakładem pracy impregnował deski i zabezpieczał kaplicę przed warunkami atmosferycznymi, czyli deszczem i śniegiem.  Wprawił podłużne okno, z szybą zbrojeniową, które wpuszczało do środka kaplicy promienie słoneczne, nadając jej w ten sposób ogromnej wzniosłości, uniesienia i pewnej tajemniczości. Na ścianach powiesił święte obrazy, twarz Jezusa w koronie cierniowej i obraz papieża Jana Pawła II, którego tak wielce ukochał. Ależ dzisiaj by się cieszył, że Jan Paweł II i Jan XXIII dostąpili zaszczytu i dołączyli do grona Świętych. Kaplicę tę ciągle ulepszał i zabezpieczał, robiąc podmurówkę świętego miejsca, ponieważ stale dostawała się do środka woda, którą nieustannie zmuszony był zbierać. Z wielkim rozrzewnieniem wspominam coroczne, sierpniowe  spotkania, czy to przy kawie, czy tam wysoko na Pustelniku.

- bm6_07_14.jpg

 W dawnej części prezbiterium  „Nowa Kaplica

 

Wiem, że nic i nikt już  nie zrekompensuje takich opowieści  jakimi obdarzał nas Bronisław Mitusiński. Z prawdziwą swadą gawędziarza i znajomością historii obiektów na Kaplicznej Górze, opowiadał o różnych wydarzeniach związanych z tym miejscem.

Umiejętnie przemieszczał się w czasie, znajdując trafne i głębokie porównania faktów historycznych ze współczesnymi. Opowiadał zasłyszane historie, może przekazywane z pokolenia na pokolenie o dzierżawcy S. Kahlerze, o jego córkach, o chorobie jednej z nich, o jej uzdrowieniu za wstawiennictwem Pustelnika u Boga. Dalej snuł  opowieści o zstąpieniu z nieba Pana Jezusa w dniu odprawiania pierwszej mszy świętej na Górze Kalwarii, o burzeniu stacji drogi krzyżowej, o nieudanej próbie zwalenia krzyża obok kaplicy i inne.

W pamięć szczególnie jednak zapadła mi opowieść o Marii Schramm, fundatorce barokowej rzeźby wykonanej z kamienia, przedstawiającej pustelnika (Pan Bronek mówił, że prawdopodobnie rzeźba ta, to św. Onufry, patron eremitów. Wskazywał zawsze na tej rzeźbie krzyż z napisem „Opfer für Liebie” co znaczyło „Ofiara miłości” i datę 1891 rok.

- bm7_07_14.jpg

Gawędząc, dalej opowiadał jakoby panna Maria Schramm miała trzech narzeczonych. Wyśmiewana przez ludzi, odrzuciła względy dwóch adoratorów.Ci postanawiając się zemścić, zlikwidowali ową pannę. Matka Marii cały jej posag przekazała na ufundowanie  krucyfiksu, upamiętniającego tragiczną śmierć córki. Z pewną nostalgią słuchałam również interesującej opowieści o dziejach ostatniego pustelnika, jak to w 1946 lub 47 roku (data nie była dokładnie sprecyzowana)pewni funkcjonariusze pobili 72 letniego staruszka, którym był pustelnik. Z pomocą eremicie przyszli  okoliczni mieszkańcy. Zapewne, można by jeszcze długo przytaczać interesujące opowiadania. W tym miejscu należałoby wspomnieć, że przez te wszystkie długie lata opiekując się kaplicą św. Anny, Bronisław Mitusiński, tam wysoko na Pustelniku organizował znane społeczności lokalnej, spotkania modlitewne – Misterium Męki Pańskiej, Drogi Krzyżowe, Podwyższenie Krzyża, Jasełka.

- bm8_07_14.jpg

Nie każdy jednak wiedział, że od 36 lat należał do III Zakonu Ojców Franciszkanów, zakonu, który posiada charakter międzynarodowego stowarzyszenia publicznego, który skupia wokół siebie ludzi świeckich, pragnących realizować ideały prostego życia. Przynależność właśnie do tego Zakonu, nakazywała Mu prowadzić szczególne życie duchowe, polegające na wiernym kroczeniu za Jezusem Chrystusem. Był osobą charyzmatyczną, przestrzegającą  Świętą Ewangelię, żyjącą według zasad i pewnego posłuszeństwa, aczkolwiek czasami był przez wielu niezrozumiany.

Jak widać w życiu prywatnym był człowiekiem głęboko wierzącym, niezwykle skromnym, życzliwym, pełnym pokory z ogromnie miłym i sympatycznym uśmiechem. Z wielką cierpliwością i poświęceniem przyjmował przeciwności losu, jakie Go dotykały. Swoją wiarę traktował bardzo poważnie, nie przywiązywał wagi do dóbr materialnych, wręcz przeciwnie przez całe swoje życie starał się pomagać innym w miarę swoich możliwości

Ojciec Święty Jan Paweł II kiedyś napisał: Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest”. 

   Myśląc o Jego życiu i o jego trudzie, nie można oprzeć się refleksji.  Na Jego osobowość wpływało wiele cech wrodzonych, niezwykła sumienność, konsekwencja, życzliwość dla ludzi i wielka wola współdziałania z nimi. Był wrażliwym na ludzką krzywdę, niedostatek i brak tolerancji. W 2011 roku został uhonorowany  tytułem „Zasłużony dla Miasta i Gminy Złoty Stok”

    Ponieważ, czynił wokół siebie tyle dobra, odbudowując na Górze Krzyżowej Kaplicę św. Anny, kalwarię, inne obiekty sakralne,  Jego imię i nazwisko, i Jego Rodziny zostało wpisane do Księgi Pamiątkowej Bazyliki Serca Jezusowego Sacré-Coeur na Montmartre i Kaplicy Notre-Dame w Paryżu.

- bm9_07_14.jpg

Budowa nowej kaplicy.

 

Zostanie w naszej pamięci jako Człowiek o wysokiej próbie człowieczeństwa, najszlachetniejszych pasji, wielkiej kultury serca, i jako Człowiek, który często kierował do nas pouczające słowa:

„Omnium animos immortales esse, sed fortium bonorumque divinos

Choć wszystkie dusze są nieśmiertelne, to ludzi dzielnych i dobrych są boskie”

Nie zapomnimy Go, był dla nas kimś bliskim i ważnym – był naszym Przyjacielem

 

  1. Schoder A., Die St. Anna-Kapelle auf dem Kreuzberge bei Reichenstein, [w:]HeimatKalender fur das Jahr 1925. Chronik fiur die

          Bergstadt Reichenstein und deren Umgebung, Reicheinstein, 1925, s. [19-22].             

  1. Toenniges F.,Die Sankt-Anna-Kapell in Reichenstein [w:] Frankenstein-Münsterberger Heimatblatt, 1992, Jg 39, nr 7, s. 9-10
  2. Frankenstein-Münsterberger Heimatblatt mit Bergglocke, Reichenstein, 1979, Jg 26, nr 10, s. 1
  3. Dziedzic M., Fielkle A., Niezwykłe dzieje kompleksu sakralnego na Kaplicznej Górze w Złotym Stoku, [w:]Pelgrzymy,97: informator krajoznawczy, Wrocław 1997, s. 53-61
  4. Źródło: http:// pl.wikipedia.org/iki/Franciszkański_Zakon_Świeckich

 

 

Kazimiera Lukjan

Wydział Chemii Uniwersytet Wrocławski

 

 

UM Złoty Stok
BIP
Facebook
Fotogaleria
Pogoda
niedziela, 20 sierpnia 2017
232 dzień roku
pn wt śr czw pt so nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
imieniny
Bernarda, Sabiny, Samuela
Gmina Złoty Stok, Rynek 22, 57-250 Złoty Stok, woj. dolnośląskie
tel.: +48.748164164, email: um@zlotystok.pl
NIP: 887-16-35-183
Poprawny HTML 4.01 Transitional Poprawny arkusz CSS Poprawne kodowanie UTF-8
projekt i hosting: INTERmedi@
zarządzane przez: CMS - SPI
Niniejszy serwis internetowy stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Informacja na temat celu ich przechowywania i sposobu zarządzania znajduje się w Polityce prywatności.
Jeżeli nie wyrażasz zgody na zapisywanie informacji zawartych w plikach cookies - zmień ustawienia swojej przeglądarki.
x